WizjaTele.pl

Temat: Zaleski ..........tajne/poufne
Zaleski ..........tajne/poufne


Imiona MICHAŁ FRANCISZEK
Nazwisko ZALESKI
Nazwisko rodowe
Data urodzenia 14.07.1952
Imię ojca STEFAN
Imię matki IRENA
Miejsce urodzenia KAMIEŃ
Znany też jako:

Wynik postępowania lustracyjnego

Osoba publiczna

Powrót do listy nazwisk
Pełnione funkcje publiczne
Nazwa funkcji Data rozpoczęcia Data zakończenia
Prezydent Miasta, Urząd Miejski w Toruniu 18.11.2002

Informacja o dokumentach wytworzonych przez organy bezpieczenstwa
Informacje zawarte w dokumentach organow bezpieczeństwa Stan
zachowania dokumentow Uwagi Skany


W 1986 upoważniony przez Wydz. „C” WUSW w Toruniu do prac tajnych,
MOB nr 0212/0272/86. Karta Mkr-2 z kartoteki MOB WUSW Toruń;
karta Mkr-2 z kartoteki ogólnoinformacyjnej Biura „C” MSW.

Akta paszportowe Wydz. Paszportów KWMO/WUSW w Toruniu z okresu 1975-
1990. Karta Pz-4/1 z kartoteki paszportowej Biura Paszportów MSW;
akta sygn. EABY 927/Br; sygn. EATO 9785.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,71,89385080,89385080,Zaleski_tajne_poufne.html



Temat: LIBIA
Libia się budzi
Libia się budzi

Przeżyjecie u nas mnóstwo pięknych chwil. Dzieeen dobri! - zapraszał Polaków
zwiedzających targi turystyczne w Berlinie Ali Saidi z libijskiego stoiska

Pustynny kraj pomiędzy Egiptem a Tunezją oficjalnie nazywa się Libijska Arabska
Dżamahirija Ludowo-Socjalistyczna. Ma pięć milionów ludzi i od 1969 r. u władzy
despotycznego pułkownika Muammara Kaddafiego. Od czasu terrorystycznego ataku
na USA 11 września 2001 r. i amerykańskiego odwetowego najazdu na Afganistan
odciął się od terroru i otwiera Libię na świat. Narodowe stoisko na jednej z
największych turystycznych imprez wystawienniczych na świecie Internationale
Tourismus-BĂźrse w Berlinie (w połowie marca zjeżdża tu blisko 10 tys. wystawców
ze 190 krajów) pełne było dywanów, tkanin, biżuterii, ale przede wszystkim
ofert wycieczkowych, bo na razie nie można zwiedzać Libii samodzielnie.

Libijczycy zachęcają do wizyty w stolicy Trypolisie oraz rzymskich i greckich
miastach, jak: Sabrata, Leptis Magna, Bengazi, Darna. Atrakcją jest Apollonia z
V w. p.n.e. (dziś Mars Susse) - umocniony port z hellenistycznym teatrem i
fragmentami rzymskich term chroniący miasto Cyrena oraz Tolmitha z ruinami
świątyń Zeusa i Apolla i Qaser Libya Muzeum z mozaikami z VI wieku. Można też
wstąpić do Tobruku, miejsca jednej z najsłynniejszych bitew II wojny światowej
z baterią dział na piaskach i muzeum. Jeśli wybierzemy się na pustynię, warto
zobaczyć Ghadamis w oazie Fazzan zwanej perłą pustyni - ta ufortyfikowana osada
z gąszczem domów z cegieł z suszonej ziemi trafiła na Listę Światowego
Dziedzictwa UNESCO.

W przerwach pomiędzy wycieczkami można jeździć na wielbłądach, nurkować czy
popatrzeć na występy folklorystyczne. - Biuro zawiezie, biuro pokaże - zapewnia
Ali Saidi, który lubi Polaków, bo był kiedyś w Warszawie, Toruniu, Krakowie i
Zakopanem.

By wjechać do Libii, trzeba mieć zaproszenie wystawione przez tamtejsze biuro
turystyczne (wysyła się ksero paszportu) i wizę - dostaniemy ją w warszawskiej
ambasadzie przy ul. Krynicznej 2 (tel. 0-22 617 48 83, w godz. 8-14 -
informacja po polsku). Paszport powinien być ważny minimum sześć miesięcy i
przetłumaczony na arabski (tłumaczenia przygotowuje za 55 zł warszawska firma
Polimex Cekop, ul. Czackiego 15/7, tel. 0-22 827 68 77). Uwaga! Nie może być w
nim pieczątki Izraela.

Do Trypolisu dolecimy Lybian Arab Lines oraz Lufthansą, British Airways, KLM,
Swiss Airlines, Air Malta, Austrian Airlines, Tunis Air, Egipt Air. Chyba że
chcemy dostać się tam z Tunezji przez przejście w Raj Ajdir albo z Egiptu przez
Amased - przedstawiciele biura powitają nas na granicy. Uwaga! Do Libii nie
wolno wwozić alkoholu.

Płaci się miejscowymi dinarami (w Europie ich nie wymienimy). Jeden dolar to
1,35 dinara, a euro - 1,60. Karty płatnicze nie są akceptowane. Językiem
urzędowym jest arabski, ale obsługa hoteli mówi po angielsku, rzadziej po
włosku czy francusku. Pracuje się od soboty do czwartku (piątek jest wolny) w
godz. 7.30-14. Kto chce robić zdjęcia lub kręcić film, musi zapłacić
odpowiednio 5 i 10 dinarów.

Libijskie biura proponują pobyty zarówno w 3-, 4- i 5-gwiazdkowych hotelach z
pełnym wyżywieniem, jak i noclegi pod namiotami na pustyni z lokalnymi
smakołykami. W ofercie znajdziemy wycieczki edukacyjne, konferencje i
seminaria, pobyty dla młodzieży i emerytów. Nie jest tanio. Dwa tygodnie
wakacji - bez przelotu - kosztują ponad 500 dol. - Ale kiedy przyjeżdża grupa,
jest znacznie taniej - zapewnia Ali Saidi

Robert Rewiński 03-04-2004
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10662,6116184,6116184,LIBIA.html


Temat: Dywersja niemieckich służb specjalnych.
Dywersja niemieckich służb specjalnych.
Dokument D-73 - Zburzenie w taki sam sposób przy pomocy materiałów wybuchowych
pomieszczeń biurowych niemieckiego biura paszportowego (Passtelle) przy ulicy
20 stycznia w pobliżu Starostwa.
Dokument D-74 - Zburzenie prywatnej niemieckiej szkoły powszechnej przy ulicy
Warmińskiego.
Dokument D-75 - Zburzenie niemieckiego prywatnego gimnazjum przy ulicy
Warmińskiego.
Dokument D-76 - Zburzenie niemieckiego gimnazjum przy ulicy Chodkiewicza.
Dokument D-77 - Podpalenie niemieckiego teatru w Bydgoszczy (Deutsche BĂźhne
Bromberg) przy ulicy Gdańskiej. W póz. 5 dokumentu, który opisywał przewidzianą
do zburzenia nieruchomość, powiedziano, że to niepozorna budowla; pożar teatru
nie spowoduje żadnego niebezpieczeństwa dla innych obiektów.
Wreszcie dokument D-78 - Podpalenie siedziby „Jungdeutsche Partei" przy ul.
Czartoryskich.

Plan każdego zamachu był sporządzony na formularzu z szeregiem pozycji: adres
obiektu, właściciel, charakter gmachu, jego stan, okoliczności, z których
będzie wynikało, że to jest dzieło polskie, obok tego szkic sytuacyjny, czasem
jeszcze fotografia obiektu. I w ten sposób podano 180 zamachów, z których
siedem dotyczyło Bydgoszczy. Czy zostały wykonane? Ani na terenie Bydgoszczy
ani na terenie Wolnego Miasta Gdańska, które tym ogromnym planem było również
objęte, żadnych zamachów nie wykonano. Nie mniej zamieszczenie Bydgoszczy
zajmuje bardzo poczesne miejsce. I to jest pierwsza poszlaka świadcząca o
hitlerowskich zamierzeniach w stosunku do tego miasta. Zachodzi pytanie,
dlaczego tych zamachów nie wykonano? Jesteśmy skazani na domysły. Może Niemcy
doszli do wniosku, że to akcja zbyt ryzykowna, że bardzo szybko zostanie
wykryta przez polską policję, że może nawet ludność niemiecka nie uwierzy, że
to dzieło polskie. Może członkowie niemieckiej mniejszości przewidziani na
wykonawców przerazili się tego zadania, które mieli wykonać. Przecież mieli
zburzyć mienie niemieckie. Pewną odpowiedź dają wydarzenia związane z
zamachami, które miały być wykonane w niedalekim Wąbrzeźnie i w Dębowej łące.
Tam miano podpalić dom zebrań, niemiecką spółdzielnię mleczarską i kościół
ewangelicki. Na sprawcę przewidziano kupca z Wąbrzeźna nazwiskiem Erich
BrĂźschke. Ten starał się zwerbować do współpracy pastora Engela. Obydwaj
uznali, że to zadanie przekracza ich siły, wobec czego zaczęli szukać dalszych
pomocników. W tym celu BrĂźschke zwrócił się do szefa lokalnej komórki NSDAP, do
której mogli należeć obywatele Rzeszy zamieszkali w Polsce. Partia ta była
nielegalna, lecz tolerowana przez władze. Szef lokalnej komórki NSDAP,
zaskoczony tą propozycją poprosił o wyjaśnienie konsula niemieckiego w Toruniu.
Konsul również o niczym nie wiedział, wobec czego poinformował o tym urząd
spraw zagranicznych w Berlinie, który także zaskoczony skierował zapytanie do
ReichsfĂźhrera SS. Ten odpowiedział: „wszystko w porządku, Erich BrĂźschke
właśnie wrócił z Gdańska do Wąbrzeźna z materiałami wybuchowymi i bronią celem
rozmieszczenia ich w Polsce". Ale BrĂźschke i pastor Engel powierzonego im
zadania nie wykonali. Ogłoszone po wojnie akta niemieckiego urzędu spraw
zagranicznych odsłoniły kulisy tej sprawy.(5) Władze polskie miały informacje,
że pewne koła niemieckiej mniejszości przygotowują akty dywersyjne z ramienia
Reichsfuhrera SS Himmlera, szefa niemieckiej policji. A dowiedziała się o tym
polska policja przypadkiem. Oto w drugiej połowie sierpnia 1939 r. rozgłośnia
niemiecka w Wrocławiu nadawała wiadomość, że rzekomo Polacy podpalają
niemieckie majątki ziemskie, między innymi w miejscowości Czajcze pod
Wyrzyskiem. Słyszał tę audycję ówczesny zarządca majątku Czajcze Jan Przybył,
który zastępował nieobecnego właściciela nazwiskiem Graf von der Goltz.
Stwierdził, że to mylna informacja, nic się w jego majątku nie paliło, nie
mniej zarządził dodatkowe środki ostrożności, podejrzewając, że może podpalenie
ma dopiero nastąpić, i istotnie pożar wybuchł - spaliła się stodoła, a od niej
również stajnie. Szkody były znaczne. Nie ulegało wątpliwości, że sprawcami
pożaru byli Niemcy, którzy zrzucili winę na Polaków.(6) Byłoby rzeczą trudną to
udowodnić, gdyby zachodnioberliński adwokat nie byt znalazł planów zamachów,
wśród których figurowało też Czajcze. Edmund Osmańczyk w swej książkowej
publikacji pt. Dowody prowokacji, nie wymienił nazwiska owego adwokata,
uważając, że naraził by przez to jego życie. Dopiero po wielu latach, gdy
zająłem się tą sprawą, podał mi jego nazwisko. Był to Alois Glugla, adwokat, z
którym Edmund Osmańczyk był nieraz w kontakcie, jako że on przychylnie do
Polaków usposobiony bronił członków polskiej mniejszości narodowej w Niemczech
w różnych procesach. Edmund Osmańczyk, przed wojną obywatel Rzeszy Niemieckiej,
był działaczem polonijnym, który po wojnie na nowo kontakt z nim nawiązał.
Ponadto, w toku moich badań, dzięki pomocy kolegi z Instytutu Zachodniego,
który systematycznie czytywał czasopismo ziomkowskie „Der Westpreusse",
natrafiłem na adres wdowy po byłym właścicielu majątku Czajcze Gräfin von der
Goltz. Redakcja tego czasopisma składała jej właśnie życzenia z powodu rocznicy
urodzin. Zapytałem: czy zna sprawę pożaru w swoim majątku. Po kilku miesiącach
odpisała mi w zastępstwie matki córka, Isa Gräfin von der Goltz, że nikt
wówczas nie wierzył, iż sprawcami pożaru byli Polacy, że w czasie, gdy jej
ojciec - Gräf von der Goltz - przebywał jako oficer na urlopie, dwóch
Niemców „z dalszego sąsiedztwa" przyznało się jemu, że oni jako agenci Himmlera
podłożyli ogień. Jaki był ogólny wynik moich poszukiwań? Ustaliłem, że w 23
przypadkach zamachy zostały wykonane. Proszę pamiętać, że od sierpnia 1939 r.
upłynęło lat przeszło 40. W siedmiu przypadkach wstrzymano wykonanie zamachu w
ostatniej chwili. Do tego należą wspomniane wyżej cztery zamachy w Wąbrzeźnie i
Dębowej Łące oraz trzy zamachy na Śląsku, głównie w Katowicach, uniemożliwione
przez Policję Śląską. Tak przedstawia się nurt pierwszy - Zamachy niemieckie na
mienie niemieckie w sierpniu 1939 r., które miały być przypisane Polakom. Ten
nurt jest mało znany. Książkę Osmańczyka znają tylko historycy, którzy owymi
czasami się zajmują. Wyniki moich badań ukazały się jedynie w języku niemieckim.
(7)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,34281,51446575,51446575,Dywersja_niemieckich_sluzb_specjalnych_.html